fbpx

Wyczekując śniegu, gwiazdek, kuriera, klusek i błogiego lenistwa

autor: mgr Paulina Andrzejewska

dietetyk

Co roku łapię samą siebie na myśleniu, że “tego śniegu w święta to chyba znowu nie będzie”. Jednak święta to mała bajka i w końcu po tylu latach w Boże Narodzenie ktoś przewiózł mnie na sankach. No chyba przyznasz mi rację, że pogoda zrobiła nam cudną, śnieżną niespodziankę.

Chwilę przed największą celebracją roku świadomie (ku swojej wielkiej radości) wypisałam z katalogu potrzeb idealnej pani domu posiadanie idealnie błyszczących okien i podłóg. Świąteczny perfekcjonizm jednak nadal droczy się z moją mamą i resztą bliskich mi kobiet. Wyłamałam się przy pierwszej okazji, kiedy w święta zachorowałam na anginę. Teraz w obawie, że coś mogę złapać, praktykuję świadome i racjonalne oszczędzanie. Zdrowe, spokojne święta to co roczny, święty cel i rodzaj adaptacji do bożonarodzeniowego szumu.

W naszej kulturze związek między świętami a jedzeniem usadowił się dość głęboko na skraju słowiańskiej duszy i żołądka. Od wieków tradycyjnie lubimy świętować z sowicie zastawionym stołem, uznając go za centrum każdej celebracji. Kiedyś też się na to łapałam, a myśl o świątecznym stole nakręcała spiralę skojarzeń wokół rodzinnych rozmów, bliskości, wyczekanej smacznej kolacji i umierania z przejedzenia po. Tradycyjny rytuał w wielu domostwach wygląda tak: zrobić zakupy 2 tygodnie przed, przygotowywać potrawy (ilość im więcej tym lepiej), prezentować dania jak na pokazie dla pani Magdy G. przez 1-3 dni przed swoją rodziną, jeść, jeść, jeść, umierać z przejedzenia, myśleć, co zrobić z resztkami. Koniec końców stwierdzić, że to przecież dobrze, że kończą się święta, bo wszyscy są zmęczeni jedzeniem, siedzeniem i robieniem tego wszystkiego.

Utarło się, że wszystkie istotne okazje w naszym życiu muszą być przygryzione dobrą strawą, a przecież za tym stołem i mnogością wykwintnych dań kryje się wielogodzinna harówka naszych mam, babć, czy nas samych. Zawsze zastanawiają mnie wielkie kolejki w dyskontach. To trochę zabawny widok – jakby nagle wszyscy zaczęli jeść 2-3 razy więcej niż zwykle. Perfekcyjni gospodarze i gospodynie z tygodniowym wyprzedzeniem lepią pierogi, uszka, kiszą kapustę, robią zakwas na barszcz i zaharowują się przewybitnie. Argument? “Bo tak trzeba!”. Serio?

Święta i konsumpcyjna celebracja potrafią zabrać mnóstwo energii, wtedy pojawia się refleksja po co jej tyle tracić? Czy święta są po to, by siebie wyczerpać, czy by gromadzić siły i dobre fluidy za pomocą wolnego czasu, snu, spotkań z dobrymi ludźmi? A przy okazji czasem można coś dobrego zjeść. Światowy konsumpcjonizm odwrócił ciepłe, klimatyczne święta do góry nogami i przez to my “wielcy” dorośli przestajemy czuć magię świąt. Zostaje zarezerwowana wyłącznie dla dzieci.  Ale nie musi tak być!  Zawsze można uwolnić swoje skryte, wewnętrzne dziecko i pozwolić mu cieszyć się drobnymi rzeczami, bliskością, czy po prostu czasem wolnym od pracy. Jak to osiągnąć? Trzeba dać sobie na to przyzwolenie. Wierzcie mi, że największy połysk parkietu, okna umyte na błysk nie obchodzą ani małego Jezuska ani Naszego wewnętrznego dziecka.

Lubię serniczki, śledzia w śmietanie i poznańskie kluski z makiem, kutię też zjem ze smakiem. Mój tata uwielbia jeść karpia, moja mama jest fanka świątecznych ciast, a mój partner woli barszcz. Każdy coś lubi i to jest fajne. Zestaw 12 dań jest zdecydowanie nie dla mnie, ani to zjeść, ani przygotować. Nie przepadam za eleganckimi strojami ani lampkami w każdym kącie. W tym roku dumnie wybrałam miękki dres, nagrzany dom, 3-4 dania, 1 ciasto, kilka pierników i najbliższych obok. Domowe, niespektakularne święta są moimi ulubionymi, nawet prezenty nie muszą być obowiązkowe – po co się spinać i biegać po marketach. Dać sobie rodzinny czas to dziś wyczyn i wielka potrzeba każdego dorosłego wewnętrznego dziecka, to buduje prawdziwą magię świąt. Ja ją realizuję, jak potrafię i zalecam swoim podopiecznym.

Dołącz do nas!

Dołącz do nas! Zapisz się na nasz newsletter!

Wypełnij formularz, aby się zarejestrować.

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną na wskazany przeze mnie adres email informacji handlowej w rozumieniu art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną od  AronPharma Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Gdańsku, przy ul. Trzy Lipy nr 3, 80-172 Gdańsk.

 

Pozostajac na tej stronie akceptujesz pliki cookies. więcej informacji

Używamy plików cookies aby zapewnić jak najlepszą obsługę strony. Jeśli pozostaniesz na tej stronie nie zmieniając ustawień w swojej przeglądarce albo klikniesz"akceptuj", zgadzasz się na ich stosowanie. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności.

Zgoda